Tagi
Ogarnięci szałem mikołajkowych zakupów, pod wpływem reklam, bezczelnie propagujących drogie zabawki i kosmetyki, ludzie wokół mnie, zwariowali. Kupują skarpetki o zawrotnych cenach, rzeczy, których oni często, nawet za darmo by wziąć nie chcieli. Pod presją i musem kupna prezentu dla koleżanki, cioci, mamy. Wszystko super, tylko ile w tym wszystkim jest naszego wkładu własnego i chęci, a ile parcia, na to żeby prezent odbębnić, jak mawia moja mama. Odwalenie fuszerki, to żaden problem, tylko czy o to właśnie chodzi w tym wszystkim? Ludzie nastawieni na konsumpcję, przestają zwracać uwagę na pozamaterialną (jest takie słowo?) wartość niektórych rzeczy, w tym przypadku gestu obdarowania kogoś.
Już nie mówię, o trafieniu prezentu w gusta osoby, bo czasem zwyczajnie ograniczają nas fundusze, nie oszukujmy się. Czasem jednak można to załatwić paczką karmelków, kaktusem w doniczce, czy kartką z życzeniami.
Dawanie prezentów ma być radością dla obydwu stron, więc nie róbmy z tego przykrego obowiązku.