Ledwo pierwsze dni jesieni zaczęły nas rozpieszczać, a już synoptycy zwiastują nadejście ponurego niżu znad Wysp Brytyjskich. Dobry nastrój zacznę podtrzymywać muzyką, bo jak inaczej sobie poradzić, gdy za oknem słota? Choć pewnie, prędzej, czy później dorwie mnie moja jesienna playlista. Ah, i na pewno nie obędzie się bez jesiennej grafomanii. Shame. Więc kończę. Au revoir.
24 piątek wrz 2010
Posted in Uncategorized
Już nie mogę się doczekać pierwszych pożółkłych prób poetyckich.