Żłaje noel, merde.
Podsumowując pierwszy dzień świąt – kolację wigilijną:
*umierałam z głodu cały dzień, na dodatek kolacja spóźniła się 1,5 h,
*prawie straciłam aparat,
*aparat, choć żywy, śmierdzi kompotem z suszonych śliwek,
*zostałam zalana kompotem (w towarzystwie w/w aparatu),
*kłótnia rodzinna, choć w wersji light – zaliczona,
*hałas, harmider, pokazy wokalno-akordeonowe i dzikie krzyki grona dzieciaków,
*a cały dzień ukoronowany bólem głowy.
Wesołych Świąt!
Bo moje [...]
o prezentach i mikołajach wszechobecnych
Ogarnięci szałem mikołajkowych zakupów, pod wpływem reklam, bezczelnie propagujących drogie zabawki i kosmetyki, ludzie wokół mnie, zwariowali. Kupują skarpetki o zawrotnych cenach, rzeczy, których oni często, nawet za darmo by wziąć nie chcieli. Pod presją i musem kupna prezentu dla koleżanki, cioci, mamy. Wszystko super, tylko ile w tym wszystkim jest naszego wkładu własnego i [...]